Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIP. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 października 2013

Wycieczka w góry, koniec lata i dom nad wodospadem.

Ćwiczenia z matematyki w dosyć drastyczny sposób uświadomiły mnie, że te najdłuższe wakacje w życiu dobiegły końca. 4 miesiące wolnego dobiegły końca a ja prawie nic nie wrzuciłam na bloga, jest mi wstyd. 

Łapiąc ostatnie chwile wakacji pojechałam z rodziną i znajomymi w Tatry Zachodnie do miejscowości Zuberec na Słowacji. Te dwa dni zostały w pełni wykorzystane na chodzenie/wspinanie/czołganie się po górach. Po brzydkim, deszczowym i pochmurnym tygodniu byliśmy przygotowani na wszystko jednak pogoda zaskoczyła nas pozytywnie - optymalną temperaturą i słońcem :)



W zeszłym tygodniu wzięłam się w końcu za fotografowanie swoich prac, które rysowałam przed egzaminami. Za wiele nie mam do pokazania ale jest jedna, którą mogę się śmiało pochwalić. C: Dom nad wodospadem Franka Lloyda Wrighta w trochę innym otoczeniu niż oryginalnie.


 Kartka 50 x 70, ołówek, cienkopis czarny, flamaster czarny, kredki i mazaki.

W ostatnim poście pokazywałam portret w trakcie malowania, na chwilę obecną wygląda on tak:


Może teraz jak mam własnego laptopa, jestem w domu i mam prawie całe czwartki i piątki wolne będę dodawać wpisy częściej... postaram się zorganizować i ogarnąć bardziej ;) 

środa, 7 sierpnia 2013

Niedźwiedziowy T-shirt na szaleństwo w Kostrzynie.


Witajcie! Po okrutnie długiej przerwie powracam z wieloma nowościami. W końcu po egzaminach, wynikach i obozie mogę spokojnie usiąść i podzielić się z internetem swoimi ostatnimi dokonaniami. :)

Od dawna wiele opinii i historii słyszałam o Przystanku Woostock. Zawsze jednak byłam za młoda albo obóz był w tym samym czasie. W tym roku jednak udało mi się przekonać rodziców, że taki wyjazd nie jest wcale złym pomysłem. Przed wyjazdem doszłyśmy z mamą do wniosku, że mogłabym poszukać sobie czegoś w secound hand'ach czego nie byłoby szkoda brać na festiwal. Tak oto za 4 złote wpadła mi w łapki ta bluzka:

Idealna na upały, zgadza się... jednak nie byłabym sobą gdybym zostawiła w spokoju koszulkę z takim potencjałem! Trochę się zastanawiałam co to powinno być... zastanawiałam się nad jeleniem. Coś w stylu "tatuażowym" jeżeli można tak to nazwać. Potem przypomniały mi się grafiki z ludźmi i psami z rogami jelenia i pomyślałam "czemu nie?!". Dorwałam markera do tkanin i jakoś poszło ;p

 (Przepraszam za nieostry dół, może wrzucę wyraźniejszą wersję później)

Nawet moja bardzo surowa i wymagająca rodzina przyznała, że nie wyszło aż tak źle. Też jestem strasznie dumna z siebie jednak to ma swoje minusy... serce krajało mi się gdy pakowałam koszulkę do swojego woodstockowego plecaka ;c Całe szczęście koszulka przetrwała wyjazd i nadal prezentuje się dobrze. :)


Teraz na warsztat wzięłam krótkie spodenki jeansowe, czarną koszulkę i muszę w końcu skończyć podkoszulek z sową, szykujcie się ;)

A tak jeszcze poza twórczością ubraniową tworzę powoli coś takiego:


A ten oto niedźwiedź posłużył mi za bazę dla projektu

Spadam rozpływać się dalej. W domu mam 28 stopni, wentylator działa cały czas a i tak jest mi gorąco... o 10 w nocy. Jeszcze tylko piosenka powoodstockowa :p


I jeszcze jedna łagodniejsza troszkę:

 
To do następnej! :)

czwartek, 28 lutego 2013

Cienkopisy


Moimi podstawowymi narzędziami pracy są ołówek, czarny cienkopis oraz markery + kredki. Czasami warto jednak zabawić się czymś innym. Na Wielkanoc od zajączka dostałyśmy z siostrą dwa zestawy cienkopisów. Rysowanie bez wstępnego szkicu bywa trudne- jak zresztą widać :p (Anatomia to jest coś nad czym ciągle muszę pracować.) Postanowiłam narysować swoje wymyślone postacie. Planuję w przyszłości napisać posta przybliżającego ich historię. Póki co zachęcam do obejrzenia rysunków. (;


Cienkopisami bawiłam się także później, w połączeniu z kredkami. Rysunki poniżej były robione w czasie mojego zafascynowania dredami, a żywe kolory nigdy mi się nie znudzą. C:



Na zakończenie chciałam przeprosić, że post pozostawia pewien niedosyt w porównaniu do wcześniejszych ale w ramach usprawiedliwienia: skończyły mi się ferie i zaczęła się intensywna nauka i na dodatek walczę ciągle nad kolorem dla Storm. z Photoshopa do kolorowania zrezygnowałam i zaczęłam wszystko od początku w Inkscapie. Drobny WIP ponizej.


Dzisiejszą notkę znów umuzykalnia indie rock, tym razem Tokio Police Club. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i do następnej! (;



PS. Tak, tak "&" jest w drugą stronę zupełnie nie wiem dlaczego. Miałam wtedy jakieś ogromne zaćmienie umysłu.