Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł na prezent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł na prezent. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lutego 2017

Album pełen miłości czyli prezent walentynkowy!


Ahoj! Ledwo był Nowy Rok a tu Walentynki zbliżają się nieubłaganie. Z tej okazji przychodzę do was z pomysłem na trochę ambitniejszy prezent ale za to pełen miłości! Album, bo o nim będzie mowa, przygotowałam dla ukochanego z okazji tego, że jesteśmy już razem ponad 2 lata.





MATERIAŁY

- Zdęcia
- Kolorowe papiery
- kalka techniczna
- Nożyk, linijka, nożyczki
- ołówek, czarny cienkopis, biały mazak do płyt
- sznurek lub mulina
- igła do muliny
- naklejki
- alfabety
- dodatki papierowe
- bindownica (opcjonalnie)

Większość materiałów zakupiłam w Katowickim PaperConcept oraz na stronie Family Portraits i Scrapki.


PRZYGOTOWANIE BAZY

Ponad rok temu pokazywałam jak przygotować album z wakacji. Znajduje się tam instrukcja jak szyć strony. Tym razem trafiłam na ciekawy tutorial, z którego skorzystałam tworząc swój prezent. Zachęcam do obejrzenia :)


Okładkę przygotowałam z opakowania po ryżu. Wymiary większości stron mojego albumu to 15 x 10 cm czyli format standardowego zdjęcia.

WNĘTRZE 

Niektóre strony poprzeplatałam z kalką techniczną, dzięki czemu mogłam na niej umieścić dopiski do zdjęć, dorysować coś lub nakleić dodatki.

Zapraszam do obejrzenia środka albumu i przyjrzeniu się detalom. :)



















Jak się podobało? Mam nadzieję, że kogoś zainspirowałam. Mój luby powiedział, że takie albumy są najsłodszymi prezentami jakie dostaje - czyli sukces!

Pozostawiam was z Organizmami Pięknymi i ściskam mocno!

piątek, 3 lutego 2017

Kalendarze - podsumowanie 2016 i 2017

Hej hej! Witajcie w pierwszym tygodniu lutego C: (łapię się za głowę patrząc kiedy był ostatni post ... październik, naprawdę?!) Korzystając z sezonu około noworocznego chciałam podsumować ostatnie dwa lata mojego kalendarzowania.

Techniki malowania nie zmieniłam od 2013 roku więc chętnych odsyłam do posta Sowi kalendarz krok po kroku. Jedyne zmiany jakie zaszły to w farbach - po semestrze malarstwa zostały mi duże tubki zwykłych akryli dlatego zamiast zużywać tych specjalnych do tkanin przerzuciłam się na zwykłe i wydaje mi się, że są łatwiejsze w obsłudze. :) Dodatkowo w okładkach tegorocznych nie użyłam ani odrobiny czerni. Wszystkie ciemne plamy uzyskałam mieszając czerwień z granatem.


Sowa była dla mnie w tym roku eksperymentem. Nie starałam się uzyskać idealnych brązów i rudości zamiast tego postawiłam na grę mniej wymieszanych, kontrastujących kolorów.





Niedźwiedzie! W końcu w tym roku zdecydowałam się umieścić na swoich okładkach misiaki. Planowałam zrobić to już w zeszłym roku ale niestety w grudniu studia stają się wyjątkowo wymagające (przeglądy, ostatnie poprawki przed oddaniem projektów ... gdzie ta przedświąteczna magia?!).

Ze wszystkich wykonanych okładek w tym roku panda i niedźwiadek polarny są moimi ulubieńcami.

(okładka po lewej jest ostateczną wersją)

Koty. Maluję je od 2014 i całe szczęście z roku na rok wychodzą mi coraz lepiej. Ten prawy poniżej to kalendarz na 2016 wykonany jako prezent Świąteczny dla mojej cioci - miłośniczki kotów. Zaraz za niedźwiadkami moim ulubionym malunkiem jest ten z jasno-błękitnymi oczami.







Na koniec jeszcze kilka zeszłorocznych kalendarzy. Bardzo lubię elementy, które nachodzą na tylną okładkę ale jednocześnie wykonanie jest bardzo trudne (malowanie farbą a potem lakierem w załamaniach ... brrr).







Tak, to jest chomik europejski. Namalowany dla mojej chrzestnej, której zdarza się na ogródku działkowym gościć takich oto futrzastych jegomościów.

Dziękuję za uwagę! Dajcie znać, który kalendarz wam spodobał się najbardziej :) Zostawiam was z Julią Marcel i trzymajcie się ciepło C:

niedziela, 9 października 2016

Urodzinowy album dla mamy



Ahoj! Jak tam mija u was początek jesieni? Śląsk raczy nas przeplatanką ciepłych, słonecznych dni z mglistymi i deszczowymi. W dzisiejszy, pochmurny dzień chciałam podzielić się z wami albumem, który przygotowałam dla mamy z okazji jej urodzin.

Album jest raczej mały i oszczędny. Bazowałam na kartach 4" x 6" do Project Life, czyli o wymiarze standardowego zdjęcia (10 x 15 cm). Tym razem zamiast szyć strony połączyłam całość za pomocą kółek metalowych. Jest to prostszy sposób ale strony bardziej latają na boki.



Do środka użyłam zdjęć mamy samej oraz naszych wspólnych. Przed wywołaniem przygotowałam kolaże zdjęć w picassie - po 2 zdjęcia na jedną odbitkę. Dzięki temu zaoszczędziła na wydrukach oraz mogłam wykorzystać śliczne tła z kart. Dodatkowy frędzelek zrobiłam ze wstążek.

Zapraszam was teraz do obejrzenia paru stron z albumu :)

















Jak się podobał? Mojej mamie bardzo! :)

Zostawiam was z Jetami i jesiennym wieczorem. Trzymajcie się ciepło i do następnego!


czwartek, 15 września 2016

Oryginalna pocztówka czyli zabierz kredki akwarelowe na wyjazd!


Ahoj! Jak tam minęły wakacje? :) U mnie całkiem nieźle. W zasadzie połowę wakacji spędziłam pod namiotem - obóz harcerski oraz tygodniowy wyjazd rodzinny na Podlasie (rety jak tam jest pięknie!). Właśnie ten drugi wyjazd zainspirował mnie do dzisiejszego posta ... zaczynamy! :) (rety jak ja dawno nie pisałam nic tutaj, aż trochę się stresuję)

Pewnie nie wiecie ale jestem wielkim miłośnikiem pocztówek. Od drugiej liceum zbieram i zachowuję wszelkie możliwe pocztówki - widokówki, które wpadną mi w ręce. Często też marudzę rodzicom, znajomym i chłopakowi, żeby jak gdzieś są to przywieźli mi chociaż jedną widokówkę. Dodatkowo pochodzę z rodziny z tradycjami wysyłania kartek i pocztówek na wszystkie okazje jakie natrafiają się w ciągu roku. Często po wakacjach wracam do domu ze stosikiem kartek "dla mnie" i "dla przyjaciół do rozdania". 

W tym roku mój stosik jest wyjątkowo duży (a i tak parę kartek już wysłałam podczas wyjazdu). Dla przyjaciółek starałam się zrobić coś ekstra specjalnego ... właśnie dlatego postanowiłam zrobić swoje własne pocztówki akwarelowe.



Jakiś czas przed wyjazdem miałam kolanowy zabieg co przykuło mnie do stołu na kilka dni dzięki czemu wyciągnęłam taty akwarele i poświęciłam całe dwa dni na zabawę. Akwarele wciągnęły mnie maksa dlatego pakując się na wyjazd pod namiot postanowiłam zabrać ze sobą kredki wodne, pędzle i specjalny grubszy blok do  akwareli.

W ciągu dnia fotografowałam wszystko możliwe co się da - zarówno aparatem jak i telefonem (szerszy kąt miałam w telefonie niż w aparacie, tak to jest jak się zostawia obiektyw kitowy w domu a ze sobą bierze tylko portretówkę i teleobiektyw). Kiedy mieliśmy chwilę przerwy wyciągałam blok i szkicowałam ze zdjęcia. Czasami też kolorowałam już w ciągu dnia, żeby wieczorem po kolacji móc nalać sobie do kubeczka wody i za pomocą mokrego pędzla rozmywać pigment po kartce.



Na zdjęciu powyżej widać meczet w Kruszynianach. Niestety dotarliśmy do niego późnym popołudniem i słońce nie było już od tej strony co bym sobie zapragnęła. Poprawić oświetlenie udało mi się jednak na rysunku :)

Pro tip: Przed rozpoczęciem rysowania zaznaczcie sobie delikatnie ołówkiem obrys koperty. Tej kartki niestety nie udało mi się wysłać ponieważ wymiary ustawiłam sobie na oko i przeliczyłam się - kartka wyszła za szeroka i nie zmieściła się do żadnej koperty. Będę musiała dostarczyć ją ręcznie.


Ta kartka była malowana z pamięci i bez problemu weszła w kopertę toteż albo pędzi z pocztą przez Polskę albo leży już szczęśliwie u przyjaciółki (nie dała znać, więc nie wiem :p)

Pro tip 2: uważajcie w jaki sposób kolorujecie - kreski postawione już na papierze pomimo rozpuszczenia pigmentu w wodzie są widoczne i nie da się ich rozmyć do końca. Może to być zarówno wada jak i zaleta. Dzięki temu z łatwością pokazałam deski w meczecie. Problem zaczyna się przy miękkich powierzchniach bez krawędzi, np. niebo. Z tym problemem poradziłam sobie rysując mocną niebieską kreskę i rozmywam ją w dół - wygląda to bardzo naturalnie.

Pro tip 2.1: Kiedy chcemy uzyskać bardzo delikatne plamy bez krawędzi z kredki namoczony pędzel przykładamy bezpośrednio do rysika kredki, rozpuszczamy odrobinę farby i malujemy jak akwarelą.
Uwaga: po takim zabiegu rysować ponownie kredką można dopiero po dokładnym wyschnięciu jej i zatemperowaniu.

O kartkach to by było na tyle. Mam nadzieję, że kogoś zainspirowałam i spróbuje swoich sił na najbliższym wyjeździe - weekendy zapowiadają się ładne póki co więc zwiedzajmy i podróżujmy ile się da! Poniżej podrzucam Wam jeszcze zajawkę z mojej dwudniowej randki z pędzlem, wodą i farbami, oraz kilka zdjęć z Białowieży. Gorąco polecam się tam wybrać!






Ostatnio cudowny głos MØ nie chce wyjść z mojej głowy dlatego zarażam również Was. Trzymajcie się ciepło i łapcie ostatnie chwile lata! :)