Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lutego 2017

Kalendarze - podsumowanie 2016 i 2017

Hej hej! Witajcie w pierwszym tygodniu lutego C: (łapię się za głowę patrząc kiedy był ostatni post ... październik, naprawdę?!) Korzystając z sezonu około noworocznego chciałam podsumować ostatnie dwa lata mojego kalendarzowania.

Techniki malowania nie zmieniłam od 2013 roku więc chętnych odsyłam do posta Sowi kalendarz krok po kroku. Jedyne zmiany jakie zaszły to w farbach - po semestrze malarstwa zostały mi duże tubki zwykłych akryli dlatego zamiast zużywać tych specjalnych do tkanin przerzuciłam się na zwykłe i wydaje mi się, że są łatwiejsze w obsłudze. :) Dodatkowo w okładkach tegorocznych nie użyłam ani odrobiny czerni. Wszystkie ciemne plamy uzyskałam mieszając czerwień z granatem.


Sowa była dla mnie w tym roku eksperymentem. Nie starałam się uzyskać idealnych brązów i rudości zamiast tego postawiłam na grę mniej wymieszanych, kontrastujących kolorów.





Niedźwiedzie! W końcu w tym roku zdecydowałam się umieścić na swoich okładkach misiaki. Planowałam zrobić to już w zeszłym roku ale niestety w grudniu studia stają się wyjątkowo wymagające (przeglądy, ostatnie poprawki przed oddaniem projektów ... gdzie ta przedświąteczna magia?!).

Ze wszystkich wykonanych okładek w tym roku panda i niedźwiadek polarny są moimi ulubieńcami.

(okładka po lewej jest ostateczną wersją)

Koty. Maluję je od 2014 i całe szczęście z roku na rok wychodzą mi coraz lepiej. Ten prawy poniżej to kalendarz na 2016 wykonany jako prezent Świąteczny dla mojej cioci - miłośniczki kotów. Zaraz za niedźwiadkami moim ulubionym malunkiem jest ten z jasno-błękitnymi oczami.







Na koniec jeszcze kilka zeszłorocznych kalendarzy. Bardzo lubię elementy, które nachodzą na tylną okładkę ale jednocześnie wykonanie jest bardzo trudne (malowanie farbą a potem lakierem w załamaniach ... brrr).







Tak, to jest chomik europejski. Namalowany dla mojej chrzestnej, której zdarza się na ogródku działkowym gościć takich oto futrzastych jegomościów.

Dziękuję za uwagę! Dajcie znać, który kalendarz wam spodobał się najbardziej :) Zostawiam was z Julią Marcel i trzymajcie się ciepło C:

niedziela, 15 lutego 2015

Kalendarze II

Ahoj!
W końcu jestem po sesji oraz po zimowisku więc prężnie zabieram się za blogowanie. Dzisiaj kalendarze, o których wspominałam w ostatnim poście. Wszyscy obserwatorzy, którzy przejrzeli moje wypociny z 2013 roku bardzo dobrze wiedzą, że od kilku lat sezon kalendarzowy nie może się obejść u mnie bez chociaż jednej sówki. Tym razem nie miałam żadnych zamówień od przyjaciół więc postanowiłam zrobić i sprzedać dwa kalendarze. Można było je zdobyć na mojej stronie facebookowej.



Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że będzie aż takie zainteresowanie moimi sówkami i od wrzucenia może po 3-5 minutach już zostały zarezerwowane. Napawa mnie to optymizmem i może skuszę się pod koniec tego roku na większą liczbę wyrobów. A może też zrobię takie na rok szkolny? (;


Kalendarz jak co roku robiłam dokładnie tą samą metodą. Tym razem miałam jednak więcej mieszania kolorów (w pierwszym kalendarzu prawie w ogóle nie widać białego podkładu) oraz używałam do detali przy zakończeniu czarnego flamastra Sharpie do tkanin (bo taki akurat miałam pod ręką).


Na koniec jeszcze kalendarz, który wykonałam dla cioci w ramach świąt. Dochodzę do wniosku, że jednak pióra są wdzięczniejsze do rysowania niż futro :/


Na facebooku jest już was ponad 300 za co jestem wszystkim bardzo wdzięczna i nawet sobie nie wyobrażacie jak bardo się cieszę. Takie rzeczy motywują do działania tak bardzo, bardzo! Mam kilka rysunkowych spraw ale nie chciałam mieszać tematów w jednym poście... także za niedługo znów się spotkamy!


niedziela, 3 marca 2013

Sowi Kalendarz krok po kroku


Dzisiaj trochę więcej o malowaniu akrylami. Z góry przepraszam za zdjęcia złej jakości, które wynikają z mojego lenistwa - szybciej robi się komórką niż lustrzanką. :p Malując opierałam się na tym zdjęciu. O przygotowaniach i kalkowaniu pisałam w poście o kurtce. Tym razem na początku przekalkowałam tylko obrys sowy i następnie zamalowałam go całego na biało.


Po wyschnięciu na kształt mojej sowy odbiłam całą resztę z kalki. Na zdjęciu poniżej widać linie po ołówku, (gdy kończyłam malować nie było widać już żadnej (: ) Teraz zaczęłam konsekwentne nakładanie plam. Najlepiej zaczynać od tych w miarę jasnych - gdybyśmy zaczynali od tych ciemniejszych to jest duże prawdopodobieństwo zabrudzenia sobie pracy. Następnie nałożyłam brązowy, czarny oraz mieszankę białego i pomarańczowego (w proporcjach 5:1 albo nawet więcej białego). W niektórych miejscach korygowałam jeszcze białą farbą.


Na zakończenie dodałam białe błyski oraz gdzieniegdzie nałożyłam złotą farbkę.

Teraz zabieram się za Storm, matematykę i niemiecki. Pozdrawiam i do następnej (;

wtorek, 19 lutego 2013

Kalendarze

Rok 2012 i 2013 był dla mnie rajem kalendarzowym. Zaczęło się od tego, że dwóm naprawdę bliskim mi przyjaciółkom postanowiłam zrobić coś na święta. Kilka już koszulek pomalowanych miałam na koncie oraz moja mama od kilku lat maluje więc farb i narzędzi mamy multum, wiec stwierdziłam - czemu by nie spróbować akryli do tkanin na pseudo-skórze? 

Oto efekty pierwszego podejścia:
Kalendarz z puchaczem tak się spodobał, że jeszcze pół roku później inne koleżanki wspominały o nim. Przez co zostałam we wrześniu zaproszona na imprezę z zastrzeżeniem - muszę zrobić koniecznie kalendarz dla solenizantki. Efekt poniżej

Natomiast w Grudniu zmieniłam się w św. Mikołaja i zrobiłam dla Michi'ego okonogowy kalendarz. (Swoją drogą nagłówek na jego blogu też jest mojego autorstwa)



W tym roku postanowiłam porzucić akryle (oczywiście nie całkowicie) na rzecz kleju do decoupage'u. Po przygotowaniu sobie podkładu z białego akrylu zaczęłam przyklejać wszystkie możliwe białe i w miarę drobne rzeczy : potargane chusteczki, papierowe serwetki, koronki. Następnie zaszalałam z metalicznymi farbkami, stemplem i białą farbą w spray'u. Długo myślałam co zrobić z sową. Ostatecznie narysowałam ją i pokolorowałam promarkerami. Kilka wyciętych pasków papieru z kolekcji "One Moment in Time". Własnoręcznie robione cyferki, guzik z pasmanterii i gotowe - cały weekend na jeden kalendarz formatu A5.


Idąc za ciosem kalendarzowym koleżanka podrzuciła mi swój (całe szczęście o wiele mniejszy) do przerobienia. Technika podobna ale ozdoby papierowe wycięte z gazetki reklamującej Hiszpanię i naklejki z Łotwy (w czasie wyjazdu do Łotwy poza naklejkami prawie nic nie kupowałam).



Żeby nie było cały czas rapu, to tym razem na zakończenie piosenka kończąca "Nędzników", pod których aktualnie jestem wpływem. Film naprawdę warty zobaczenia w kinie.