Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

DIY: Limonkowa filcowa portmonetka czyli pomysł na prezent dla każdego


Witajcie zbłąkani podróżni! Po przerwie świątecznej znów prężnie zasiadam do blogowania ;) W ten weekend wykonałam prezent dla przyjaciółki, która właśnie ukończyła 18 lat! (Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Olu ♥) Zrobiłam drobną filcową portmonetkę. Tym razem tutorial będzie trochę inny, w eksperymentalnej odsłonie, bo nie robiłam zdjęć w trakcie tworzenia. No to... do dzieła!

Materiały:

> 3 kolory filcu w arkuszach - biały, jasno zielony, zielony
> biała włóczka, kordonek lub mulina
> gruba igła
> szpilki
> fizelina (podklejana z jednej strony)
> kawałek papieru
> cyrkiel
> nożyczki
> żelazko
> krótki zamek 



1. Na papierze rysujemy cyrklem wzór znajdujący się powyżej. Aby uzyskać dokładny podział na 8 części w kółku C można po wycięciu całego kółka zgiąć je 3 razy na pół.
2. Przykładamy nasz wzór do fizeliny (można podpiąć szpilkami) i wycinamy go dwukrotnie. Następnie nasz wzór obcinamy wzdłuż linii kółka B i przykładając do fizeliny wcinamy raz. Powtarzamy schemat - wycinamy wzdłuż krawędzi kółka C UWAGA! Tak jak na rysunku z kółka C wycinamy tylko naokoło - nie krojąc jeszcze na kawałki.


3. Przykładamy fizelinę A do filcu zielonego (ciemniejszego) stroną klejącą do filcu (to jest ta strona z drobnymi kropelkami kleju, przyjrzyjcie się dokładnie jednej i drugiej stronie, widać różnicę). Ostrożnie przyprasowujemy. Fizelinę w kształcie B przyprasowujemy do białego filcu natomiast C do jasnozielonego.
4. Nożyczkami wycinamy naokoło przyprasowanej fizeliny aby otrzymać 4 kółka filcowe z fizeliną od spodu. Najlepiej na koniec przyłożyć do siebie 2 (ciemniejsze) zielone kółka (fizeliną do środka) i sprawdzić czy są równe, wystające elementy docinamy.


5. Do jasnozielonego kółka przystawiamy nasz wzór i po zaznaczonych liniach wycinamy 8 części. Następnie każdy kawałek wycinamy po prawej i lewej około 1-2 mm wzdłuż prostych linii aby po przyłożeniu do kółka białego (B) były widoczne przerwy jak na obrazku powyżej. Każdą część mocujemy szpilką.
6. Włóczką lub kordonkiem przyszywamy zewnętrzną krawędź naszych kawałków (jak na rysunku powyżej).


7. Przyszywamy resztę krawędzi naszych kawałków.
8. Przykładamy "środek limonki" i przyszywamy go naokoło do ciemniejszego kółka.


9. W ostatnim kółku wycinamy otwór na zamek.
10. Od strony z fizeliną przyczepiamy szpilkami zamek (tak jak na rysunku - żeby przyczepiając było widać tył zamka).
11. Obszywamy zamek naokoło otworu (kolejny rysunek)


12. Ostatnim etapem jest przyłożenie dwóch części do siebie (częścią z fizeliną do środka) tak jak pokazano na rysunku. Zaczynamy od środka nie robiąc żadnych supłów tylko pozostawiając kilka cm włóczki  i kończymy w środku w miejscu w którym zaczynaliśmy dzięki czemu przewracając delikatnie naszą portmonetkę na drugą stronę możemy zawiązać dwie części wełny na supełek i obciąć tuż przy suple.

Moja limonka w łapce wygląda tak:


A tu pod spodem prezentacja tyłu:


Jeżeli przyszywanie nie wychodzi równo, nie przejmujcie się... w tym tkwi cały urok! :D

Dajcie znać proszę jak podobała wam się taka wersja tutorial'u. Przede wszystkim czy była czytelna (bardzo się starałam! :c ) Na do widzenia łapcie Florence (nie mogę się już doczekać jej koncertu w czerwcu na Orange Warsaw Festiwal ♥ ) i do następnej! (;


poniedziałek, 17 marca 2014

Piórnik godny architekta

Ostatnio koleżanka z grupy dziekańskiej miała urodziny... pojawia się impreza urodzinowa, pojawia się problem - jaki dać prezent? Wypadałoby coś przydatnego... no a co jest mniej przydatne niż piórnik na architekturze?!



Właściwie wykrój takiego piórnika jest całkiem prosty i dosyć popularny (widziałam na wielu blogach już takie). O rady szyciowe poprosiłam mamę, której piórniki można zobaczyć tutaj. 

Cała tajemnica tkwi w prostokątach wszystkich takich samych - moje mają 25 cm x 40 cm i są to:
- 3 czarne 
- 1 biało czarny (ładny- ze wzorkami)
- 1 z fizeliny
- 1 z ociepliny
+ lamówka, która ma kilka cm więcej niż obwód naszych prostokątów (tak na wszelki wypadek)

Swoją pierwszą taką przygodę w życiu zaczęłam od stworzenia malunku na czarnym prostokącie, który służy jako część zewnętrzna. Stworzyłam archi-pingwina, którego widać poniżej C: (Wzór stworzony na kartce został przekalkowany z pomocą białej kredki a następnie pomalowany białą farbą do tkanin i poprawiony czarnym mazakiem do tkanin)



Następnie przyprasowałam od spodu fizelinę i wzięłam się za część wewnętrzną. Kolejno położyłam na sobie prostokąt czarny, ocieplinę, czarny i prostokąt ze wzorem złożony na pół. Wszystko dokładnie przyczepiłam szpilkami i zaznaczyłam sobie miejsce gdzie kończy się od zewnątrz obrazek pingwina. Zaczęłam od obszycia wszystkiego razem naokoło. Potem przyszyłam "kieszonki" na mazaki w tej części gdzie od zewnątrz jest malunek oraz tam też przypikowałam na maszynie. Kolejnym etapem było przyłożenie części z pingwinem do reszty i ponowne obszycie całości oraz dokończenie przyszywania kieszonek na flamastry i pikowania. O uporaniu się lamówką nie mogę nic napisać ponieważ tym zajęła się moja mama - aż tak dobra w szyciu nie jestem :c


Wnętrze piórnika prezentuje się tak:


Nie mam pojęcia co stało się ze zdjęciami ale na komputerze miały zupełnie inne kontrasty i kolory nim je przesłałam na blogspota >: Wybaczcie też za dosyć chaotyczny post ale walka z czasem jest trudna :p Muszę się nauczyć lepiej ogarniać czas, bo posty pisane na ostatnią chwilę wiele tracą :/

poniedziałek, 24 lutego 2014

Spódnica dla czarownicy

W grudniu obył się XX już bal architekta. Tegoroczny temat brzmiał "Przerażająco Dobry Bal". Co się jako pierwsze nasuwa? Zombie (bo ostatnio są mega modne), wampiry (w sumie z tego samego powodu) i kościotrupy (zainspirowane Zombie Boy'em) jako pierwsze przychodzą na myśl - czyli odpadają. Co więc innego można stworzyć mając na uwadze, że musi być to pomysł na przebranie dla dwóch osób? Spośród kilku pomysłów najbardziej podobał mi się zombie Jaś i Małgosia (niby zombie ale nie byle jakie tylko z historią!) oraz czarownica z kotem. Od swojego partnera dowiedziałam się, że zombie są zupełnie bez klasy więc padło na kota i czarownicę.

Od czego zaczyna się tworzenie stroju? Oczywiście od projektu! Ten pierwszy gdzieś mi się zawieruszył ale poniżej zamieszczam już ten ładniejszy, bardziej dopracowany ;)
Kiedy już dokładnie wie się co chce się osiągnąć trzeba zdobyć materiały i tu z pomocą przychodzą wszelkiego rodzaju secound hand'y. Moim celem były wszelkie możliwe czarne ubrania z koronkami, półprzeźroczyste, błyszczące + jedna spódnica gładka na gumce. W pasmanterii nie było niestety żadnych creepy guziczków jak planowałam jednak znalazłam tam taśmę z ćwiekami, która od razu została moja nową miłością ♥


Zakupione sukienki, spódnice i koszule rozprułam w niektórych miejscach a resztę po prostu pocięłam na pasy dłuższe i krótsze o różnych szerokościach. Ze spódniczki na gumce wycięłam koronkową warstwę (którą też następnie pocięłam) i zaczęłam przyszywać do niej od najszerszych do najwęższych pasów - w miarę równomiernie i naokoło. Wśród swoich skarbów znalazłam także kilka czarnych tasiemek i koronek, które także przyszyłam do spódnicy. Mój dementor (bo tak ją nazwał mój ojciec) w całości prezentuje się tak:



A to moje jedyne zdjęcie z balu :( Jak będzie cieplej to postaram się zdobyć kilka zdjęć całej mojej kreacji balowej ;)




PS. Wspólnie z harcerzami stworzyłam ostatnio coś takiego:

czwartek, 13 lutego 2014

DIY: Wakacyjne spodnie

Co prawda mamy dopiero luty ale tegoroczna pogoda tak bardzo zniechęca mnie do zimy, że jak nigdy dotąd marzę o lecie. O tych ciepłych (może nawet być trochę deszczowym)trzech miesiącach w ciągu roku kiedy można hasać w krótkich rękawkach, zwiewnych sukienkach, spódniczkach i... krótkich spodenkach!

W te wakacje zainspirowana (jak zwykle) postem pochodzącym z bloga ABM. Postanowiłam zrobić swoją własną wersję "zdjęciowych kieszonek". Z góry przepraszam za braki w dokumentacji fotograficznej :(

Przybory i materiały:
- kolorowa gazeta
- białe bawełniane płótno
- kalka techniczna (biała)
- klej do decoupage'u
- maszyna do szycia / łapki zdatne do szycia
- biała nitka
- nożyczki
- spodnie z gładkimi kieszeniami (bez żadnych wyhaftowanych wzorów)
- spryskiwacz z wodą
- lakier do decoupage'u

1. Zaczynamy od przeglądnięcia gazety i znalezienia odpowiednich zdjęć. Musimy pamiętać, że rozmiar zdjęcia musi być odpowiedniej wielkości i pasować do kształtu kieszeni. Pomoże nam w tym krok 2. :p
2. Przykładamy kalkę do spodni i odrysowujemy kształt kieszeni. (Możemy potem odrysowany kształt na kalce przykładać do stron gazet aby znaleźć odpowiednie zdjęcie)
3. Odrysowujemy kształt kieszeni z kalki (odbijanie dokładnie opisałam w tym poście) i dokładnie wycinamy.
4. Smarujemy klejem wycięte zdjęcia od strony, która nas interesuje a następnie przyklejamy do wyciętych wcześniej kawałków materiałów. Czekamy do wyschnięcia.
5. Spryskiwaczem dokładnie nawilżamy nasze wycięte i przyklejone kawałki.
6. Delikatnie trzemy palcem wilgotną gazetę tak aby zrobiły się "kłębki" z gazety a spod spodu pojawiło się interesujące nas zdjęcie.  (1. zdjęcie poniżej) Należy robić to tak aby nie naruszyć warstwy kleju a z drugiej strony aby zdjęcia były wystarczająco wyraźne. PAMIĘTAJCIE: zwilżony papier jest bardziej przezroczysty a po wyschnięciu jeżeli niedokładnie ściągniemy warstwę papieru to zdjęcie zrobi się zbyt mętne i niewyraźne. Wyszło to także w moim przypadku - zdjęcie gór jest mniej wyraźne niż zdjęcie morza. :(
7. Odkładamy do wyschnięcia. (2. zdjęcie poniżej)
8. Następnie aby utrwalić swoje kieszonki potraktowałam je lakierem do decoupage'u
9. Biały materiał wycinamy naokoło zdjęcia zostawiając około 2 cm odstępu z każdej strony.


10. Dokładnie zawijamy białe brzegi do środka i obszywam maszyną do szycia. Poniżej schemat: czarny - krawędź zdjęcia, bordowy - zagięta biała tkanina, pomarańczowy - obszycie.


11. Ręcznie przyszywamy od tyłu nasze kieszonki z każdej strony. (4. zdjęcie powyżej)

Spodnie prezentują się tak:



Nie mogę doczekać się wakacji aby móc znów je założyć (;

niedziela, 24 lutego 2013

DIY: kurtka jeansowa w stylu indiańskim

Tak jak obiecywałam dziś trochę przybliżę mój proces tworzenia.

1. Pomysł - zawsze wszystko się od niego zaczyna. Przygotowałam dwa projekty w szkicowniku wzorując się na zdjęciach kobiet z gazety. (projekt 1, projekt 2) Odstawiłam je i postanowiłam podejść do tego inaczej. Weszłam na stronę pinterest.com (gorąco polecam!) i zaczęłam szukać zdjęć, które jakoś mnie zainspirują.

Pióra, styl boho, rudzielce i piegi. Długo wahałam się pomiędzy ujęciami od przodu a profilem. Jednak ostatecznie wygrało zdjęcie to. Powiększyłam je i patrząc się na nie narysowałam w szkicowniku portret kobiety. Dodatkową inspiracją dla mnie były rysunki fdasuarez - ten i ten

2. Skanowanie, drukowanie i kalkowanie - gdy mam już wzór muszę przyłożyć go do obiektu na którym będę malować. Dla mojej kurtki odpowiednim wymiarem był wymiar a3. Nie lubię się bawić w programach graficznych czy innych żeby odpowiednio wydrukować na a4 do posklejania potem więc używam podglądu wydruku w firefoxie. Na wydrukowany już obrazek kładę kalkę i przerysowuję jak najmiększym ołówkiem najważniejsze linie. WAŻNE: należy pamiętać o tym aby na komputerze odwrócić sobie obrazek (lustrzane odbicie) bo to ułatwia sprawę, ewentualnie być przygotowanym na to, że będzie się malować potem obrazek odwrócony od oryginału. Oczywiście zapomniałam o tym.. wyjścia wtedy są dwa: a) pogodzić się z tym, ze będzie odwrócone b) przerysować wzór po drugiej stronie kalki (po już narysowanych liniach) na jakiejś brudnej kartce żeby następnie znów nanosić odpowiednią stroną. (Poniżej wydrukowany i posklejany rysunek do formatu a3, kalka z naniesionym już rysunkiem - w moim przypadku w dwóch kawałkach, bo nie miałam odpowiedniej wielkosci)


3. Odbijanie - Teraz biorę twardą deskę i oklejam ją folią z jednej strony. Następnie biorę kurtkę i naciągam ją na deskę (tak, żeby folia przylegała do materiału i podczas malowania gdy farba się przebije przez materiał osiadała na folii a nie na desce). Na materiał kładę kalkę (stroną zarysowaną ołówkiem do materiału) i rysuję po widocznych liniach tym razem ołówkiem najlepiej HB (twardsze przebijają się przez kalkę). Podnoszę kalkę - powinny być widoczne delikatne linie ołówkowe.

4. Poprawianie krawędzi, malowanie - Widoczne kontury i te, które powinny tam się znaleźć rysuję markerem do tkanin (ewentualnie czarnym akrylem do tkanin z pędzelkiem jak najcieńszym ale obsługa markerem jest prostsza), efekt - zdjęcie I poniżej. Następnie biorę słoiczek z zakrętką, wypełniam go wodą a na zakrętkę nakładam szpachelką akryle do tkanin, których użyję. Aby uzyskać odpowiedni pomarańcz wymieszałam żółty z czerwonym dzięki czemu w niektórych miejscach jest więcej czerwieni a w innych więcej żółci - zdjęcie II. Ciągle brakowało mi jakiegoś akcentu więc zdecydowałam się na pomalowanie piór. 


5. Poprawki kosmetyczne - poprawiłam kontury, które zakryła farba na piórach, dodałam trochę plamek i kilka pieprzyków brązowych. Gdy farba wyschła należało całość przeprasować - najlepiej żeby żelazko nie stykało się bezpośrednio z farbą, prasuję wtedy przez papier do pieczenia. Kilka detali wykończeniowych (1, 2 i 3)

6. Kieszenie - Tył mam cały gotowy ale to ciągle nie jest to. Kurtka z przodu jest nadal smutna. Znajduję wśród różnych dodatków do szycia parę tasiemek, frędzle i kolorowe muliny o odpowiednich kolorach.


Na razie zdecydowałam się tylko na czarne frędzle i muliny - pomarańczowo-czerwoną, zółtą i błękitną. Rysuję na klapach od kieszeni ołówkiem wzór z trójkątami i biorę się za wyszywanie


Na razie tyle, ale kto wie, może jeszcze coś do tej kurki dodam, tasiemki naprawdę mi się podobają. C:

Uwaga: Kurtkę oraz wszystkie inne rzeczy pomalowane w ten sposób można prać w pralce w temperaturze do 40 stopni i nie spierają się.

Dzisiaj wyszła mi wyjątkowo długa notka więc dodam dwie piosenki, które umilały czas pisząc ją. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i do następnej! (;

piątek, 22 lutego 2013

Jeansowa kurtka w stylu indiańskim

Dekorowanie czegoś podczas ferii stało się już dla mnie tradycją. Na tak długi okres wolny od szkoły polonistki zawsze zadają jakieś grubaski lekturowe a dnia szkoda marnować na czytanie przymusowych książek więc odpalam audiobooka i żeby zająć się czymś, co jednak pozwoli skupić mi się na treści czytanej przez lektora, zajmuję się rysowaniem, malowaniem, przeglądaniem zdjęć lub przerabianiem starej jeansowej kurtki. Może nie do końca początkowo (ze względu na naszywki) ale od jakiegoś czasu kurtka prezentowała się tak (link). Po użyciu farb, trzech kolorów muliny i przyszyciu frędzli kurtka prezentuje się następująco:




W kolejnym poście będzie trochę o przygotowaniach i o tym jak samemu ozdobić taką kurtkę. ;) 
Dziękuję siostrze za zdjęcia i na zakończenie Muppety:

niedziela, 30 stycznia 2011

herbata z melisą + kot





A to wszystko dla Mateusza, bo sam sobie herbaty nie potrafi kupić. Kot robiony własnoręcznie z pomocą maszyny do szycia.