poniedziałek, 5 maja 2014

Kolor jest najważniejszy


Witajcie! Dzisiaj będzie słonecznie i radośnie. Cały dzisiejszy dzień spędziłam z akrylami przygotowując się na jutrzejszy przegląd z technik plastycznych (czyli w tym semestrze z malarstwa). Chciałam podzielić się z wami moimi malunkami.


Większość dnia zajęło mi kończenie pracy plenerowej z zeszłego tygodnia gdzie wraz z kolegą z grupy malowaliśmy widok na naszą piękną rzekę Kłodnicę. Było wtedy strasznie ciepło i słońce paliło niemiłosiernie ale dzięki temu, było naprawdę ładnie. To był mój pierwszy raz malowania w plenerze i przyznam, jest to zabawne ... C: Problemy pojawiają się kiedy trzeba umyć pędzle :P


Przy dzisiejszym malowaniu dzielnie towarzyszył mi Merlin w swoich "Przygodach Merlina" (gorąco polecam ten serial każdemu! ♥ ) oraz Dean, Sam i Bobby z "Supernatural" (także polecam ale to już raczej nie każdemu :p).

Nie przetrzymuję was dłużej już, poniżej efekt końcowy na chwilę obecną (nigdy nie wiadomo czy nie będzie trzeba czegoś jeszcze zmienić) ...

A tutaj jeszcze drugi obraz, który dzisiaj poprawiałam - dwie abstrakcyjne kompozycje pt. "pory roku" - u mnie Lato i Zima. 


Na dziś to tyle, czeka mnie jeszcze wycinanie kolorowych pasków z gazet do kompozycji na jutrzejszy przegląd ♥ Trzymajcie się ciepło i oczywiście powodzenia dla wszystkich tegorocznych maturzystów!


czwartek, 1 maja 2014

Szybkie DIY: Etui na komórkę + inspiracje



Witajcie! Dzisiaj przychodzę do was z tutorialem ozdobienia etui na komórkę. Szacowany czas wykonania to 3 minuty + schnięcie.

Materiały:

> etui
> lakier do paznokci

Malujemy lakierem wedle uznania (kropki, kreski, paski, gwiazdki czy też serduszka), czekamy aż wyschnie i cieszymy się swoim własnym oryginalnym etui :)


Poniżej inspirujące linki ;)

link
link











Na dziś to tyle, udanej majówki i widzimy się w poniedziałek! C:

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

DIY: Limonkowa filcowa portmonetka czyli pomysł na prezent dla każdego


Witajcie zbłąkani podróżni! Po przerwie świątecznej znów prężnie zasiadam do blogowania ;) W ten weekend wykonałam prezent dla przyjaciółki, która właśnie ukończyła 18 lat! (Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Olu ♥) Zrobiłam drobną filcową portmonetkę. Tym razem tutorial będzie trochę inny, w eksperymentalnej odsłonie, bo nie robiłam zdjęć w trakcie tworzenia. No to... do dzieła!

Materiały:

> 3 kolory filcu w arkuszach - biały, jasno zielony, zielony
> biała włóczka, kordonek lub mulina
> gruba igła
> szpilki
> fizelina (podklejana z jednej strony)
> kawałek papieru
> cyrkiel
> nożyczki
> żelazko
> krótki zamek 



1. Na papierze rysujemy cyrklem wzór znajdujący się powyżej. Aby uzyskać dokładny podział na 8 części w kółku C można po wycięciu całego kółka zgiąć je 3 razy na pół.
2. Przykładamy nasz wzór do fizeliny (można podpiąć szpilkami) i wycinamy go dwukrotnie. Następnie nasz wzór obcinamy wzdłuż linii kółka B i przykładając do fizeliny wcinamy raz. Powtarzamy schemat - wycinamy wzdłuż krawędzi kółka C UWAGA! Tak jak na rysunku z kółka C wycinamy tylko naokoło - nie krojąc jeszcze na kawałki.


3. Przykładamy fizelinę A do filcu zielonego (ciemniejszego) stroną klejącą do filcu (to jest ta strona z drobnymi kropelkami kleju, przyjrzyjcie się dokładnie jednej i drugiej stronie, widać różnicę). Ostrożnie przyprasowujemy. Fizelinę w kształcie B przyprasowujemy do białego filcu natomiast C do jasnozielonego.
4. Nożyczkami wycinamy naokoło przyprasowanej fizeliny aby otrzymać 4 kółka filcowe z fizeliną od spodu. Najlepiej na koniec przyłożyć do siebie 2 (ciemniejsze) zielone kółka (fizeliną do środka) i sprawdzić czy są równe, wystające elementy docinamy.


5. Do jasnozielonego kółka przystawiamy nasz wzór i po zaznaczonych liniach wycinamy 8 części. Następnie każdy kawałek wycinamy po prawej i lewej około 1-2 mm wzdłuż prostych linii aby po przyłożeniu do kółka białego (B) były widoczne przerwy jak na obrazku powyżej. Każdą część mocujemy szpilką.
6. Włóczką lub kordonkiem przyszywamy zewnętrzną krawędź naszych kawałków (jak na rysunku powyżej).


7. Przyszywamy resztę krawędzi naszych kawałków.
8. Przykładamy "środek limonki" i przyszywamy go naokoło do ciemniejszego kółka.


9. W ostatnim kółku wycinamy otwór na zamek.
10. Od strony z fizeliną przyczepiamy szpilkami zamek (tak jak na rysunku - żeby przyczepiając było widać tył zamka).
11. Obszywamy zamek naokoło otworu (kolejny rysunek)


12. Ostatnim etapem jest przyłożenie dwóch części do siebie (częścią z fizeliną do środka) tak jak pokazano na rysunku. Zaczynamy od środka nie robiąc żadnych supłów tylko pozostawiając kilka cm włóczki  i kończymy w środku w miejscu w którym zaczynaliśmy dzięki czemu przewracając delikatnie naszą portmonetkę na drugą stronę możemy zawiązać dwie części wełny na supełek i obciąć tuż przy suple.

Moja limonka w łapce wygląda tak:


A tu pod spodem prezentacja tyłu:


Jeżeli przyszywanie nie wychodzi równo, nie przejmujcie się... w tym tkwi cały urok! :D

Dajcie znać proszę jak podobała wam się taka wersja tutorial'u. Przede wszystkim czy była czytelna (bardzo się starałam! :c ) Na do widzenia łapcie Florence (nie mogę się już doczekać jej koncertu w czerwcu na Orange Warsaw Festiwal ♥ ) i do następnej! (;


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

DIY: Wielkanocne kartki


Święta Wielkanocne już coraz bliżej i z każdym dniem jest mniej czasu na wysłanie kartek świątecznych do naszych bliskich... Z tej okazji dla wszystkich, którzy są jeszcze w rozsypce i dopiero planują zakup kartek przygotowałam kilka kartek, które można samemu wydrukować :)

Oczywiście wydruk nie jest jedyną opcją, od kilku lat praktykujemy wysyłanie kartek do tych najbliższych a całej reszcie rodziny i znajomym przesyłamy "e-kartki" czyli po prostu zdjęcie lub grafikę z życzeniami załączone w e-mailu. 


Najprostszym sposobem na wydrukowanie wzoru o odpowiedniej wielkości jest ustawienie w opcjach drukowania "4 na stronę" (np w Picasie) :


Aby przygotować małopotworowe kartki wystarczy: 

> blok techniczny A4
> klej
> nożyk do tapet (lub nożyczki)
> linijka
> wydrukowane wzory 

Przebieg działania:

1. Wytnij dokładnie wydrukowane wzory.
2. Kartki A4 przetnij na pół (wzdłuż szerszego lub węższego boku, w zależności od tego jak chcesz żeby kartka się otwierała)
3. Zegnij kartkę na pół 
4. Przyklej wydrukowany obrazek

Możesz także dodać lub dorysować swoje ozdoby, przykleić dekoracyjną tasiemkę lub napis (np "Radosnego Alleluja")


To tyle na dziś... ostatnio na tych studiach ciągle czegoś od nas chcą więc już 2 razy aż nie dodałam wpisu poniedziałkowego, jest mi z tego powodu strasznie przykro i planuję jakoś to wam wynagrodzić... ;) 
Tymczasem mechanika mnie wzywa ze swoją geometrią mas oraz wycinanki z gazet (i to wszystko na jednym kierunku!)

Trzymajcie się ciepło i pozostawiam was z U2 tak na dobry początek tygodnia ;)



PS. Teledysk jest cudowny ♥

poniedziałek, 17 marca 2014

Piórnik godny architekta

Ostatnio koleżanka z grupy dziekańskiej miała urodziny... pojawia się impreza urodzinowa, pojawia się problem - jaki dać prezent? Wypadałoby coś przydatnego... no a co jest mniej przydatne niż piórnik na architekturze?!



Właściwie wykrój takiego piórnika jest całkiem prosty i dosyć popularny (widziałam na wielu blogach już takie). O rady szyciowe poprosiłam mamę, której piórniki można zobaczyć tutaj. 

Cała tajemnica tkwi w prostokątach wszystkich takich samych - moje mają 25 cm x 40 cm i są to:
- 3 czarne 
- 1 biało czarny (ładny- ze wzorkami)
- 1 z fizeliny
- 1 z ociepliny
+ lamówka, która ma kilka cm więcej niż obwód naszych prostokątów (tak na wszelki wypadek)

Swoją pierwszą taką przygodę w życiu zaczęłam od stworzenia malunku na czarnym prostokącie, który służy jako część zewnętrzna. Stworzyłam archi-pingwina, którego widać poniżej C: (Wzór stworzony na kartce został przekalkowany z pomocą białej kredki a następnie pomalowany białą farbą do tkanin i poprawiony czarnym mazakiem do tkanin)



Następnie przyprasowałam od spodu fizelinę i wzięłam się za część wewnętrzną. Kolejno położyłam na sobie prostokąt czarny, ocieplinę, czarny i prostokąt ze wzorem złożony na pół. Wszystko dokładnie przyczepiłam szpilkami i zaznaczyłam sobie miejsce gdzie kończy się od zewnątrz obrazek pingwina. Zaczęłam od obszycia wszystkiego razem naokoło. Potem przyszyłam "kieszonki" na mazaki w tej części gdzie od zewnątrz jest malunek oraz tam też przypikowałam na maszynie. Kolejnym etapem było przyłożenie części z pingwinem do reszty i ponowne obszycie całości oraz dokończenie przyszywania kieszonek na flamastry i pikowania. O uporaniu się lamówką nie mogę nic napisać ponieważ tym zajęła się moja mama - aż tak dobra w szyciu nie jestem :c


Wnętrze piórnika prezentuje się tak:


Nie mam pojęcia co stało się ze zdjęciami ale na komputerze miały zupełnie inne kontrasty i kolory nim je przesłałam na blogspota >: Wybaczcie też za dosyć chaotyczny post ale walka z czasem jest trudna :p Muszę się nauczyć lepiej ogarniać czas, bo posty pisane na ostatnią chwilę wiele tracą :/

poniedziałek, 10 marca 2014

Składak

Dzisiaj w końcu mogę pokazać wam rower, który było dane mi niedawno rysować :) Kolega z grupy ze studiów - współautor Piwnej Zwrotnicy poprosił mnie na początku lutego o pomoc przy etykiecie a mianowicie o rysunek, który ożywiłby etykietę, piwa domowego wyrobu. Wymagania były całkiem proste: składak, dym i szyszki chmielowe. I tak po kilku próbach stworzyłam coś takiego:



Lineart wykonany cienkopisem następnie zeskanowany i kolor robiony już w komputerze z pewnymi niedogodnościami :p W tym samym czasie moja rodzina bardzo chciała oglać film przez co musiałam z telewizorem współdzielić ekran i jak się okazało tablet wtedy dzieli się także na pół przez co wysokość pola roboczego nie zmienia się ale szerokość tak (czyli jakby wszystko się kurczy i operowanie na takim tablecie jest naprawdę trudne i mozolne). No ale takie są uroki walki z deadlinem... :p

Poniżej prezentacja etykiet już w całej okazałości :)




A tak poza tym to w ten weekend byłam w górach (Beskid Śląski) gdzie zastała nas cudowna słoneczna pogoda. Jednak po całym dniu wędrowania mam straszne zakwasy >:



Dzisiaj może trochę krótko ale musiałam się pochwalić... btw zostałam mianowana na nadwornego grafika domowego browaru z czego też się bardzo cieszę (no i może dzięki temu powstaną nowe grafiki do pokazania na blogu) i wgl zapraszam wszystkich na Piwną Zwrotnicę!

PS. Znów człowiek Panda, bo jest mega super!

poniedziałek, 3 marca 2014

DIY: Pieczątki


Hej! Dziś długo obiecywane pieczątki własnej roboty. Pieczątki to jedna z rzeczy, które najbardziej kocham wśród całego scrapbookingowego stuff'u jednak są strasznie drogie... Dzisiaj chciałam Wam przedstawić mój sposób na nie ;)


Linoleum można kupić w sklepie dla plastyków (albo zdobyć po prostu skądś kawałek podłogi :P ) - na zdjęciu widać dosyć twarde, które sprawdza się niestety średnio ale tylko takie miałam aktualnie pod ręką :c Sprawa wygląda następująco - im twardsze i gładsze linoleum to farba będzie się gorzej trzymać, będzie się skraplać i wgl (oczywiście zależy też od tego czym je pomalujemy - jakim tuszem, od razu odradzam wodne - efekty widać poniżej :p )... z tymi miększymi o wiele gorzej pracowało się na etapie wycinania, bo rozciągało się wszystko i trudno było uzyskać odpowiedni kształt wycięcia ale mam wrażenie, że lepiej odbijają farbę.
Ołówka nie muszę chyba tłumaczyć jednak im miększy tym lepiej, można go zastąpić markerem.
Dłutka także do kupienia w sklepie dla plastyków albo do pożyczenia od znajomych :P Moje dłutka są po mojej mamie - kupione na technikę kiedy chodziła do podstawówki (chomikowanie ma wiele plusów! (; )
Zamiast nożyka do tapet możemy użyć także nożyczek (wszystko w zależności od grubości linoleum oraz naszego zaufania do samego siebie przy styczności z ostrymi narzędziami).


No to zaczynamy! (1) Narysowałam sobie pandę (może nią ostempluję sobie okładkę na indeks i dopiszę 3 :p ), a raczej jej pyszczek tak aby na czarno było to czego nie wytnę (uszu zapomniałam jej zamalować, wybaczcie). (2) Wycinam dłutkiem wszystko to, co nie zostało zaciemnione. Musimy pamiętam aby ZAWSZE dłubać od siebie. Nagrałam filmik ponizej pokazujący jak wycinałam swoją pandę (przepraszam, że niewiele widać ale nagrywane kamerką laptopową :c )


(3) Naokoło konturów wycięłam także i po tej linii wycięłam nożyczkami, bo linoleum nie było zbyt grube.
(4) Odbiłam kilka razy swój wzór - nie są to najlepsze odbitki pod słońcem ponieważ a) te najjaśniejsze były tuszem wodnym, który jak widać się skrapla b) te ciemniejsze były malowane farbą temperową, która wysycha bardzo szybko a niestety swoje tusze specjalne stempelkowe były kilka kilometrów ode mnie (w studenckim mieszkaniu).

Poniżej moje wcześniejsze stempelko pieczątki i ich odbicia na papierze. (Motylki są z zestawu Biedronkowego)


Uff, zdążyłam przed północą! (; Wybaczcie ale dziś dużo czasu zajęło mi siedzenie przed telewizorem i martwieniem się najnowszymi wieściami odnośnie naszych południowo-wschodnich sąsiadów oraz przygotowywaniem różnych małych prac na ćwiczenia z ergonomii.